Zawisza Bydgoszcz – GKS Tychy 3-1 (2-0)

Bramki: Jakubik 22 (k), Nowak 24, Lewicki 82 – Wyrzykowski 47 (s)

Żółte kartki: Ciesielski – Walkiewicz

Zawisza Bydgoszcz: JaszkowskiZdrojewski, Wyrzykowski, Szyszka, Krystyniuk, Falkowski, Kozłowski, Ciesielski, Lewicki, Jakubik, Joudatt

GKS Tychy: CPU- Hejak, Walkiewicz, Dujka, Domański, Miloch, Hurko, Piątek, Wiśniewski, Theuerzeit, Fabich

Pierwsza połowa inauguracyjnego meczu 12 kolejki upłynęła pod znakiem wyraźniej przewagi gospodarzy.
Już w 18min bramkarz GKSu musiał się sporo natrudzić, broniąc mocny strzał Jakubika z rzutu wolnego z 30 metrów. Dwie minuty później dopisało mu również szczęście,  gdy w sytuacji sam na sam Nowak trafił wprost w niego. W 22min kolejna dobra akcja Jakubika zakończyła się faulem na nim w polu karnym tyszan i chwilę później sam poszkodowany pewnym strzałem z 11 metrów wyprowadził Zawiszę na prowadzenie. Dwie minuty później było już jednak 2-0 dla gospodarzy, gdy rajd i dośrodkowanie Lewickiego celną główką na bramkę zamienił Nowak. Goście tylko ogromnemu szczęściu zawdzięczali, iż nie przegrywali wyżej, gdy w 30min i 33min Nowak i Ciesielski trafili kolejno w słupek i poprzeczkę.

Początek drugich 45 minut dawał nadzieję na to, że tyszanie wzięli się poważnie do roboty, gdy po zamieszaniu w polu karnym Zawiszy kontaktowego gola dla GKSu samobójczym trafieniem zdobył Wyrzykowski. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Dalej stroną dominującą byli gospodarze niepodzielnie panując na boisku, a sporadyczne ataki zawodników gości nie stwarzały większego zagrożenia pod bramką Jaszkowskiego. W 82min mecz ostatecznie zamknął Lewicki wykorzystując efektowną asystę Jakubika i to bydgoszczanie mogli cieszyć się z drugiej wygranej z rzędu. Goście zaś chyba już z utęsknieniem oczekują końca ligi, gdyż ich forma pozostawia w tym momencie naprawdę wiele do życzenia.  

Odra Wodzisław Śląski – Widzew Łódź 1-5 (1-3)             

Bramki: Rosak 22 -Uzdrowski 9, 58, 87, Więsyk 20, 23

Żółta kartka: Rozenbajgier (O)

Odra Wodzisław: SztymelskiRozenbajgier, Siwek, Gul, Śliwa, Dusza, Silva, Schilkowsky, Betański, Powaga, Rosak

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, Górczyński, Zdunek, Mruz, Krosowski, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

Świadkami gradu bramek byli dziś kibice oglądający mecz Odry z Widzewem. Strzelanie rozpoczął już w 9min najlepszy snajper łodzian – Uzdrowski. W odpowiedzi w 14min Skalski sparował na rzut rożny główkę Powagi z 10 metrów. W 20min goście prowadzili już jednak 2-0 po celnym strzale Więsyka i asyście Uzdrowskiego. Minutę później Skalski zdołał jeszcze obronić uderzenie Betańskiego, ale ostatecznie Rosak w zamieszaniu w polu karnym Widzewa zdołał umieścić piłkę w bramce, dając nadzieję na odwrócenie wyniku. Nic takiego jednak nie nastąpiło, gdyż tuż po rozpoczęciu gry Więsyk dobił strzał Uzdrowskiego i to widzewiacy ponownie prowadzili dwoma bramkami. Minutę później kolejnego kontaktowego gola mógł zdobyć Betański, ale z jego uderzeniem poradził sobie bardzo pewnie grający golkiper gości.

Druga połowa nie przyniosła już tylu emocji co pierwsze 45 minut. Kolejne dwa gole po asystach Więsyka i Krosowskiego dołożył jeszcze Uzdrowski pieczętując tym samym okazałe zwycięstwo gości. Gospodarzom zaś pozostaje w dalszym ciągu walka o trzecie miejsce na koniec sezonu, na które chrapkę ma jeszcze kilka innych ekip.

GKS Jastrzębie – Śląsk Wrocław 0-6 (0-3)

Bramki: Michalczuk 8 (k), 29, 35, 90+2, Bojarowski 54, Lewandowski 56

Żółte kartki: Chlebowski – Lewandowski, Trzciński

GKS Jastrzębie: CPU- Pietrzak, Chlebowski, Uzdrowski, Soczyński, Paterak, Makarewicz, Sz. Kozłowski, Głowinkowski, Antas, Bałdyś

Śląsk Wrocław Esports: Zemczak Nowak, Konowalski, Polanowski, Klimas, Sałagacki, Grubiak, Bojarowski, Trzciński, Hruszka, Michalczuk

Stało się! Pierwszym mistrzem inauguracyjnego sezonu E-LIGI został Śląsk Esports Wrocław. Zawodnicy z Wrocławia nie czekali do końca ligi lecz zaklepali sobie „majstra” przy pierwszej możliwej okazji, odnosząc przy tym kolejne wysokie zwycięstwo. Samego meczu nie ma sensu opisywać. Kolejny raz, mimo niewielkich roszad w składzie wrocławianie zdeklasowali swojego przeciwnika, udowadniając że w tej lidze nie ma na nich mocnych. Kolejne gole dołożył do swojego konta Michalczuk pewnie zmierzając po tytuł króla strzelców. Warto również podkreślić dobry występ Zemczaka, który zanotował kilka udanych interwencji. Ogólnie całemu zespołowi należą się wielkie brawa za postawę w tym sezonie dlatego powtórzymy raz jeszcze – mistrzem E-LIGI oficjalnie został
Śląsk Esports Wrocław! Gratulacje!

Ruch Chorzów – Górnik Zabrze 2-2 (1-1)

Bramki: Surma 45, Szumny 73 – Grela 37, Tomanek 59

Żółta kartka: D. Paczuła

Ruch Chorzów: TworzewskiKolasa, Kostro, Więcek, Benk, Szumny, M. Benk, D. Paczuła, M. Petrus, Łoboda, Surma

Górnik Zabrze: Umywalnik Orłowski, Łukosz, Żuber, Mikołajczyk, Grdeń, Nowakowski, Grela, Gruszka, Sobel, Tomanek

Wielkie Derby Śląska mimo początkowego naporu gospodarzy rozpoczęły się od groźniejszych ataków gości. W 11min Tomanek uderzył za lekko, aby pokonać Tworzewskiego, a w 22min strzał Gruszki przeszedł tuż obok bramki Ruchu. Zabrzanie powinni wyjść na prowadzenie w 30min, ale Gruszka tym razem trafił wprost w Tworzewskiego. W 37min nie pomylił się już jednak Grela i to goście prowadzili 1-0. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy na tablicy wyników widniał już remis, gdy po sprytnie rozegranym rzucie rożnym Surma precyzyjnym strzałem pokonał Umywalnika.

Od początku drugich 45 minut groźniejsze ataki w dalszym ciągu przeprowadzali zabrzanie i w 53min po rzucie wolnym bliski pokonania Tworzewskiego był Łukosz. W 59min golkiper Ruchu popełnił jednak fatalny błąd co skrzętnie wykorzystał Tomanek pakując piłkę do bramki. W 69min gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania, ale strzał Szumnego zatrzymał się na słupku bramki Górnika. W 73min „niebiescy” dopięli w końcu swego i za sprawą Szumnego zdobyli gola na 2-2. Ten sam zawodnik już w doliczonym czasie gry mógł dać zwycięstwo Ruchowi, ale jego strzał przeszedł minimalnie obok bramki Umywalnika. Ostatecznie rozgrywane w rundzie rewanżowej Wielkie Derby Śląska zakończyły się bez zwycięzcy, nie brakowało w nich emocji oraz walki do ostatniego gwizdka sędziego, a remis nie krzywdzi żadnej ze stron.

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!