GKS Tychy – Górnik Zabrze 1-2 (0-2)

Bramki: Theuerzeit 88 – Grela 16, Tomanek 23

GKS Tychy: CPU- Hejak, Zawadka, Walkiewicz, Dujka, Miloch, Hurko , Piątek, Trejster, Theuerzeit, Fabich

Górnik Zabrze: Umywalnik Orłowski, Łukomski, Żuber, Mikołajczyk, Grdeń, Blacha, Grela, Gruszka, Sobel, Tomanek

Jedenastą kolejkę E-LIGI rozpoczęły śląskie derby. Już na samym początku bardzo blisko zdobycia gola byli gospodarze, ale strzał Milocha bez problemu obronił Umywalnik. Górnicy pierwszy groźniejszy atak przypuścili w 16min i od razu zakończył się bramką, gdy po asyście Tomanka piłkę do siatki GKSu skierował Grela. W 23min oglądaliśmy niemal kopię tej akcji, tyle że tym razem podającym był Orłowski, a strzelcem gola Tomanek. Tyszanie niemal natychmiast rzucili się do ataku i Umywalnik musiał się sporo natrudzić, aby w 25min i 27min obronić uderzenia Miliocha i Theuerzeita. Mimo optycznej przewagi gospodarzy po pierwszych 45 minutach przegrywali oni z Górnikiem 0-2.

Szybko po zmianie stron kontaktowego gola mógł zdobyć Hurko, ale jego uderzenie trafiło w stojącego na linii bramkowej Orłowskiego. W 54min Umywalnik nie dał się zaskoczyć Theuerzeitowi, który próbował go pokonać strzałem z ostrego kąta. Dwie minuty później to z kolei bramkarz gospodarzy popisał się świetną interwencją odbijając uderzenie Tomanka. Napór gospodarzy nie malał, ale w bramce Górnika świetnymi paradami w dalszym ciągu popisywał się Umywalnik broniąc groźne strzały Hurko i Trejstera. W 88min w zamieszaniu podbramkowym kontaktowego gola zdobył w końcu Theuerzeit, ale na więcej ambitnie grającym Tyszanom zwyczajnie zabrakło czasu. Po stronie goście graczem numer jeden był Umywalnik, któremu górnicy bez wątpienia zawdzięczają dziś komplet punktów.

Zawisza Bydgoszcz vs GKS Jastrzębie 2-1 (2-0)

Bramki: Joudatt 16, Bednarek 21 – Antas 69

Zawisza Bydgoszcz: JaszkowskiZdrojewski, Wyrzykowski, Szyszka, Wierzbicki, Falkowski, Bednarek, Ciesielski, Lewicki, Jakubik, Joudatt

GKS Jastrzębie: CPU- Struch, Chlebowski, Uzdrowski, Paterak, Makarewicz, Sz. Kozłowski, Głowinkowski, Antas, Bałdyś, Rydel

Drugie poniedziałkowe spotkanie miało bardzo podobny przebieg jak pierwsze, jeśli chodzi o minuty zdobywanych goli. W 14min Jaszkowski popisał się świetną interwencją broniąc strzał Rydla, a dwie minuty później Joudtatt z główki po asyście Jakubika wyprowadził Zawiszę na prowadzenie. W 21min było już jednak 2-0 dla gospodarzy, gdy ładnym strzałem z rzutu wolnego z 20 metrów popisał się Bednarek. Goście mimo kilku prób nie byli w stanie w tym czasie skonstruować jakichś groźniejszych akcji, mecz toczył się głównie w środku pola, gdzie dominowała walka o piłkę, nie przekładało się to jednak na sytuacje podbramkowe z obu stron.

W 50min w dobrej sytuacji znalazł się Lewicki, ale uderzył zbyt lekko by pokonać bramkarza GKSu. Dziesięć minut później znalazł się on sam na sam z golkiperem gości, ale uderzył wprost w niego. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się w 69min, gdy kontaktowego gola jastrzębian po podaniu Bałdysia zdobył Antas. W 81min do wyrównania mógł i powinien doprowadzić Bałdyś, ale jego uderzenie trafiło wprost w Jaszkowskiego. Ostatecznie mimo naporu gości w 2 połowie zawodnikom Zawiszy udało się utrzymać wynik do samego końca i trzy punkty pozostały w Bydgoszczy. A w Jastrzębiu w dalszym ciągu trwa mini kryzys, o którym piszemy w osobnym artykule.  

Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 0-4 (0-1)              

Bramki: Bojarowski 36, Konowalski 58, 65, Lewandowski 68

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, Glessman, Polaczyk, Mruz, Krosowski, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

Śląsk Wrocław Esports: Zemczak Nowak, Konowalski, Polanowski, Klimas, Bola, Rolnik, Bojarowski, Lewandowski, Hruszka, Michalczuk

Najbardziej oczekiwane spotkanie pierwszego sezonu E-LIGI rozpoczęło się od ataków gości i już w 3min Skalski popisał się dobrą interwencją broniąc strzał Bojarowskiego niejako zapowiadając, jak długimi fragmentami będzie wyglądał ten mecz. Bramkarz Widzewa swój kunszt pokazał również w 9min i 27min dwukrotnie nie dając się pokonać Michalczukowi, z którym wcześniej na tygodniu toczył przyjacielskie słowne potyczki. W 36min i on był już jednak bezradny, gdy w zamieszaniu pod bramką gospodarzy najprzytomniej zachował się Bojarowski wyprowadzając wrocławian na prowadzenie. Widzewiacy zaś,
ku chyba zaskoczeniu wszystkich kompletnie nie potrafili się odnaleźć na boisku i praktycznie nie stwarzali większego zagrożenia w polu karnym Śląska Esports, a nieliczne próby strzałów w wykonaniu Uzdrowskiego i Gałęzy daleko mijały bramkę Zemczaka.

Chyba wszyscy oglądający ten mecz liczyli na to, że po przerwie ekipa gospodarzy zagra bardziej odważnie, skoryguje błędy i do samego końca powalczy o zwycięstwo. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Goście błyskawicznie w 58min i 65min podwyższyli prowadzenie za sprawą Konowalskiego, który wykorzystał fatalne krycie obrońców Widzewa przy rzutach rożnych zdobywając dwie bramki. Zniechęconych gospodarzy w 68min dobił jeszcze Lewandowski ustalając wynik na 4-0 dla Śląska Esports. Tym samym wrocławianie już w przyszłej kolejce mogą świętować mistrzostwo, a dziś udowodnili, że są bez wątpienia najlepszą drużyną E-LIGI. Widzew zaś mocno dziś rozczarował swoich sympatyków. Odcięci od podań Gałęza i Uzdrowski, nie mający swojego dnia Zając, wreszcie fatalnie spisująca się przy stałych fragmentach gry obrona. Jedynie Skalski zagrał na swoim zwyczajowym poziomie, leczy było to niestety tego dnia za mało, aby pokonać tak mocnego przeciwnika.

Ruch Chorzów – Odra Wodzisław Śląski 1-0 (1-0)

Bramka: Surma 23

Żółte kartki: Powaga, Betański (O)

Ruch Chorzów: TworzewskiKolasa, Kostro, Więcek, Benk, Szumny, M. Petrus, D. Pietryga, K. Paczuła, Łoboda, Surma

Odra Wodzisław: SztymelskiSiwek, Gul, Wegner, Śliwa, Rolbiecki (C), Silva, Collis, Betański, Powaga, Lay

Kończące 11 kolejkę śląskie derby mogły rozpocząć się idealnie dla faworyzowanych gości, ale w 8min Powaga z 5 metrów trafił wprost w debiutującego w bramce Ruchu Tworzewskiego. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się na nich w 23min, gdy ładną kontrę gospodarzy celnym strzałem sfinalizował Surma. Po stracie gola do głosu doszli wodzisławianie, szczególnie wyróżniał się aktywny Collis, który w 32min trafił piłką w słupek. W 38min mogło być już 2-0 dla „niebieskich”,
ale po strzale Łobody świetnie interweniował Sztymelski.

O drugiej połowie można napisać tylko tyle że się odbyła. Oba zespoły postawiły na walkę w środku pola,
a sytuacje podbramkowe można by policzyć na palcach jednej ręki. Dobrze to świadczy o formacjach defensywnych obu zespołów, gorzej o graczach odpowiadających za poczynania ofensywne, gdyż nawet strzałów z dystansu było jak na lekarstwo. Optyczną przewagę w tej części spotkania posiadali goście, jednak kompletnie nic z niej nie wynikało. Ostatecznie mądrze grającym chorzowianom udało się dowieźć zwycięstwo do końca, co pozwoliło im odrobinę poprawić swoją pozycję w tabeli.    

Comments (5)

  1. Chyba z Polanem mamy zbyt podobne nazwiska, bo znów się wkradła pomylka 🙂

    • Maciej Gryckiewicz

      Sorki, już poprawione. Jesteście z Polanem jak bracia syjamscy, jakby się jeden nazywał Nowak to problemu by nie było;) Pozdro!

      • Spoko, normalna sprawa. Musimy w takim razie w każdym meczu strzelać tę samą ilość bramek, wtedy nie będzie problemu 😉 spróbujemy w poniedziałek ⚽️

  2. U mnie zamiast Piotr Lewandowski jest Paweł i nikt nie raczy tego zmienić mimo licznych próśb.

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!