Górnik Zabrze – Widzew Łódź 3-6 (3-3)

Bramki: Tomanek 8, 44, 45 – Uzdrowski 34, 38, 78, Więsyk 76, 82, Krosowski 41

Żółte kartki: Grdeń (G)

Górnik Zabrze: Umywalnik Szypura, Łukosz, Żuber, Mikołajczyk, Grdeń, Nowakowski, Tokarski (C), Żagiel, Jakubowicz, Tomanek

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, Górczyński, Polaczyk, Mruz, Krosowski, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

Mecz zapowiadany jako hit kolejki z pewnością spełnił oczekiwania kibiców. Od samego początku gospodarze rzucili się do ataku i już w 8min po dośrodkowaniu Jakubowicza Tomanek z główki pokonał Skalskiego. W 14min mogło być już 2-0 dla Górnika, ale bramkarz Widzewa zdołał obronić strzał Żagla. Po początkowym okresie przewagi zabrzan do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście, którzy w ciągu dziesięciu minut za sprawą dwukrotnie Uzdrowskiego oraz Krosowskiego zdobyli aż trzy gole. Górnicy nie zamierzali być jednak gorsi i jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania dzięki Tomankowi, który zaliczył klasycznego hatticka.

Przed meczem wielu kibiców zastanawiało się, czy gospodarze zdołają się podnieść po porażce poniesionej w niesamowitych okolicznościach, gdy przegrali z Odrą prowadząc do przerwy 3-0. Jak się jednak okazało to wszystko musi wciąż siedzieć w zawodnikach z Zabrza, gdyż i dzisiaj z szatni na drugą połowę wyszła zupełnie inna drużyna. Przez całe drugie 45min widzewiacy robili na boisku co chcieli bezwzględnie wykorzystując błędy zabrzańskiej obrony i dzięki kolejnym golom Uzdrowskiego i Więsyka ostatecznie wygrali aż 6-3.
A już za tydzień czeka ich mecz o wszystko ze Śląskiem Esports. Tego nie można przegapić.

Ruch Chorzów – Śląsk Esports Wrocław 0-6 (0-2)

Bramki: Michalczuk 11, 23, 50, 72, 74, 78

Żółte kartki: Lewandowski, Polanowski, Bojarowski (Ś)

Ruch Chorzów: CPU – Błaszczok, Więcek, Szumny, Kolasa, M. Petrus, D. Petrus, D. Paczuła, K. Paczuła, Łoboda, Nadratowski

Śląsk Wrocław Esports: Zemczak Nowak, Konowalski, Polanowski, Klimas, Bola, Rolnik, Bojarowski, Lewandowski, Kryciński, Michalczuk

Mateusz Michalczuk show! Tak najkrócej można podsumować mecz Ruchu ze Śląskiem Esports. Napastnik wrocławian miał dziś istny dzień konia, a jego sześć goli na pewno przejdzie do historii E-LIGI. Gospodarze, głównie za sprawą stałych fragmentów gry starali się zagrażać bramce Zemczaka, ale nie byli w stanie nic zdziałać wobec znakomicie grającej defensywy gości. Warto również podkreślić świetny występ Bojarowskiego, który swoimi podaniami wypracował kilka goli bohaterowi dzisiejszego meczu.
A już w następnej kolejce mecz o mistrzostwo E-LIGI, w którym Śląsk Esports zagra z Widzewem.
Powtórzymy zatem po raz kolejny – tego nie można przegapić!

GKS Jastrzębie – GKS Tychy 2-3 (0-2)

Bramki: Bałdyś 52, 86 – Fabich 17, Trejster 41, Piątek 81

Żółte kartki: Domański, Hurko (T)

GKS Jastrzębie: CPU- Struch, Bojko, Uzdrowski, Pietrzak, Makarewicz, Sz. Kozłowski, Rydel, Antas, Bałdyś, Wegański

GKS Tychy: CPU- Hejak, Zawadka, Dujka, Domański, Miloch, Hurko , Piątek, Trejster, Theuerzeit, Fabich

W derbowym meczu dwóch GKSów lepszy okazał się ten z Tychów. Goście rozpoczęli z wielkim animuszem i pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie w 14min, ale Fabich nie zdołał jeszcze tym razem pokonać golkipera gospodarzy. Trzy minuty później zdołał on już jednak umieścić piłkę w bramce podsumowując tym dobry kwadrans w wykonaniu jego drużyny. Jastrzębianie próbowali atakować, ale ich poczynaniom brakowało precyzji, a niekiedy  także zwykłego szczęścia w polu karnym przeciwnika. Tyszanie zaś nie mieli takich problemów i w 41min podwyższyli prowadzenie za sprawą Trejstera. W doliczonym czasie gry straty mógł zmniejszyć jeszcze Wegański, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek i do przerwy to goście niespodziewanie prowadzili 2-0.

Po zmianie stron gospodarze wyszli na boisko z bardziej bojowym nastawieniem i przyniosło to efekt w 52min, gdy Bałdyś zdobył kontaktowego gola. Jak się później okazało największe emocje czekały kibiców w ostatnich dziesięciu minutach. Najpierw w 80min w bramkarza jastrzębian trafił Fabich, a minutę później ładnym strzałem z rzutu wolnego Piątek zdobył trzeciego gola dla gości. W 84min straty ponownie mógł zniwelować Wegański, ale jego strzał na pustą bramkę trafił w nogi obrońcy. Dwie minuty później było już jednak 2-3, a celnym uderzeniem po świetnie rozegranym rzucie wolnym popisał się Bałdyś. Mimo ambitnej gry gospodarzy do samego końca wynik nie uległ już zmianie i ostatecznie to tyszanie odnieśli zaskakujące, choć całkowicie zasłużone zwycięstwo.

Odra Wodzisław Śląski – Zawisza Bydgoszcz 2-0 (0-0)

Bramki: Powaga 60, Collis 87

Żółte kartki: Rosak, Dusza, Wegner – Szyszka

Czerwona kartka: Rosak 88 (za drugą żółtą)

Odra Wodzisław: SztymelskiSiwek, Gul, Wegner, Rolbiecki (C), Dusza, Silva, Lay, Powaga, Rosak, Collis

Zawisza Bydgoszcz: JaszkowskiWyrzykowski, Szyszka, Polasik, Krystyniuk, Kozłowski, Ciesielski, Lara, Lewicki, Jakubik, Nowak

Ostatni mecz 10 kolejki rozpoczął się od sprawdzenia umiejętności obu bramkarzy, ale zarówno Sztymelski, jak i Jaszkowski nie dali się zaskoczyć strzałom Nowaka i Powagi. Na szczególne brawa golkiper Zawiszy zasłużył w 24min efektownie interweniując po kolejnym uderzeniu najlepszego strzelca Odry, z kolei w 33min piłka po główce Rosaka przeszła tuż nad jego bramką. Już do końca pierwszej połowy oglądaliśmy typowy mecz walki, a sytuacji bramkowych z obu stron było jak na lekarstwo.

Po zmianie stron gospodarze mocniej przycisnęli i w 60min po kilkukrotnych próbach w końcu swojego gola doczekał się Powaga celnie główkując po dośrodkowaniu Collisa. W 65min mogło być już 2-0 dla Odry, ale Rosak z dystansu uderzył wprost w Jaszkowskiego. Po tej sytuacji do roboty nareszcie zabrali się goście i w 72min to z kolei Sztymelski musiał pokazać klasę broniąc strzał Jakubika. Dwie minuty później zawodnikowi Zawiszy zabrakło dosłownie kilku centymetrów, aby zdobyć gola po strzale z rzutu wolnego. W 88min mecz golem na 2-0 definitywnie zamknął Collis i tym samym gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo umacniając się na trzecim miejscu w tabeli.

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!