Śląsk Wrocław Esports – GKS Tychy 2-1 (1-1)

Bramki: Hruszka 42, Trzciński 51 – Fabich 24

Żółta kartka: Zawadka (GKS)

Śląsk Wrocław Esports: Zemczak Nowak, Konowalski, Polanowski, Klimas, Grubiak, Rolnik, Bojarowski, Hruszka, Trzciński, Michalczuk

GKS Tychy: CPU – Sajkiewicz, Dujka, Zawadka, Domański, Mitura, Hurko, Piątek, Trejster, Theuerzeit, Fabich

Niespodziewanie bardzo wyrównane spotkanie obejrzeli kibice na rozpoczęcie rundy rewanżowej ELIGI. Skazywani na porażkę goście od początku meczu ostro ruszyli do ataku i w 24min po ładnej kontrze Fabich wpakował piłkę do bramki Śląska Esports wykorzystując podanie debiutującego Theuerzeita. Zmobilizowało to wrocławian do bardziej aktywnej gry, jednak długo nie potrafili oni sforsować dobrze grającej defensywy GKSu. Udało się to dopiero Hruszce trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy, który po świetnym podaniu od Bojarowskiego bez problemu pokonał golkipera gości.

Gdy tuż po rozpoczęciu drugiej połowy gospodarze podwyższyli wynik za sprawą Trzcińskiego wydawało się że czeka nas kolejna goleada. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Tyszanie w dalszym ciągu grali bardzo mądrze swoich szans szukając w kontratakach i stałych fragmentach gry. W 74min po precyzyjnym strzale Piątka z rzutu wolnego tylko słupek uratował debiutującego w bramce Śląska Esports Zemczaka. Do końca spotkania mimo jeszcze kilku prób z obu stron wynik nie uległ już zmianie i ostatecznie to wrocławianie dowieźli zwycięstwo do końca. Tyszan zaś należy bardzo pochwalić za postawę w dzisiejszym meczu. Jeśli tak będą grać w następnych kolejkach to bardzo szybko zaczną piąć się w górę tabeli.

Górnik Zabrze – Zawisza Bydgoszcz 3-1 (1-0)

Bramki: Jakubowicz 11, 86, Chochoł 60 – Joudatt 89

Żółta kartka: Krystyniuk (Z)

Górnik Zabrze: Umywalnik Szypura, Łukosz, Żuber, Adamus, Grela, Nowakowski, Tokarski (C), Chochoł, Jakubowicz, Tomanek

Zawisza Bydgoszcz: JaszkowskiWyrzykowski, Szyszka, Polasik, Krystyniuk, Falkowski, Ciesielski, Lara, Nowak, Jakubik, Joudatt

Drugi poniedziałkowy mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy, którzy już w 11min objęli prowadzenie za sprawą Jakubowicza, który dobił strzał Tomanka. Zawisza mógł doprowadzić do wyrównania zaledwie 60 sekund później, ale uderzenie Nowaka przeszło nad bramką debiutującego w Górniku Umywalnika. W 35min i 38min musiał się on jednak sporo natrudzić, aby poradzić sobie z obroną mocnych strzałów Joudatta i Jakubika. W 44min do remisu powinien doprowadzić Nowak, ale z ostrego kąta trafił tylko w słupek i po pierwszej połowie mimo wielu szans z obu stron było zaledwie 1-0 dla gospodarzy.

Po zmianie stron jako pierwsi mocniej zaatakowali goście, ale w 59min strzał Joudatta minął bramkę Umywalnika. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić to minutę później było już 2-0 dla gospodarzy po strzale Chochoła i asyście Tomanka. Utrata drugiej bramki nie zniechęciła jednak gości do atakowania i w 72min powinni w końcu zdobyć kontaktowego gola, ale Nowak po raz kolejny tego dnia trafił tylko w słupek bramki Górnika. Za to rywale nie mieli dziś żadnych problemów ze skutecznością i 86min Jakubowicz ze spokojem podwyższył wynik na 3-0 zamykając ostatecznie mecz. Tuż przed samym końcem do siatki gospodarzy trafił w końcu Joudatt, ale mimo doliczonych aż pięciu minut wynik nie uległ już zmianie i ostatecznie to bardzo wyrównane spotkanie zakończyło się zwycięstwem może nie lepszego, ale na pewno skuteczniejszego zespołu.

Ruch Chorzów – Widzew Łódź 2-4 (0-2)

Bramki: M. Petrus 81, M. Benk 87 – Uzdrowski 7, 58, Zając 13 (k), Jakubowski 53

Ruch Chorzów: CPU – Błaszczok, Kostro, A. Benk, Kolasa, M. Petrus,
M. Benk, D. Petrus, K. Paczuła, Łoboda, M. Surma

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, Zdunek, Polaczyk, Winiarczyk, Mruz, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

Długo oczekiwany mecz przyjaźni mógł się rozpocząć idealnie dla gospodarzy, ale Surma już w 2min z ostrego kąta trafił wprost w Skalskiego. Co nie udało się chorzowianom powiodło się w 8min widzewiakom, gdy po asyście Polaczyka swojego pierwszego gola tego dnia zdobył Uzdrowski. Minutę później mógł być już jednak remis, ale golkiper Widzewa popisał się świetną interwencją po strzale Surmy. W 13min w polu karnym Ruchu sfaulowany został Uzdrowski, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Zając. Niezrażeni tym „niebiescy” w dalszym ciągu z animuszem atakowali i w 28min piłka po uderzeniu M. Petrusa trafiła w poprzeczkę bramki gości. W 45min mógł i powinien kontaktowego gola zdobyć w końcu Łoboda, ale będąc w sytuacji sam na sam ze Skalskim przesadził z siłą strzału i jego uderzenie poszybowało wysoko nad bramką.


Po zmianie stron łodzianie błyskawicznie zamknęli mecz, gdy w 53min i 58min swoje gole zdobyli kolejno Jakubowski i Uzdrowski. Gospodarze w dalszym ciągu nie rezygnowali z ataków, ale w dalszym ciągu byli oni na bakier ze skutecznością. Dopiero w ostatnich 10 minutach za sprawą M. Petrusa i M. Benka udało im się trochę zniwelować straty, ale było to wszystko na co w tym meczu było ich stać. Wielka szkoda, bo Ruch z przebiegu gry na pewno nie zasłużył na porażkę, a jeśli już to minimalną. Widzewiacy zaś bez skrupułów wykorzystali prawie wszystkie swoje szanse, choć Uzdrowski na pewno będzie pluł sobie w brodę bo przy lepszej celności mógł dziś samodzielnie objąć pozycję lidera w tabeli najlepszych strzelców ELIGI.  

GKS Jastrzębie – Odra Wodzisław 2-2 (1-1)

Bramki: Antas 8, Wegański 90+5 – Powaga 41, Rosak 62

Żółte kartki: Paterak – Siwek, Powaga

GKS Jastrzębie: CPU- Struch, Chlebowski, Uzdrowski, Paterak, Makarewicz, Sz. Kozłowski, Rydel, Antas, Bałdyś, Wegański

Odra Wodzisław: Sztymelski Siwek, Gul, Wegner, Śliwa, Rolbiecki (C), Silva, Perges, Powaga, Rosak, Collis

Zamykające ósmą kolejkę śląskie derby rozpoczęły się od ataków gospodarzy, którzy już w 8min wyszli na prowadzenie po strzale Antasa. Goście odpowiedzieli w 23min, ale strzał Powagi przeszedł tuż nad bramką GKSu. Ten sam zawodnik nie pomylił się już w 41min, gdy po rzucie rożnym popisał się celną główką doprowadzając do remisu. W tej części gry oba zespoły postawiły głównie na walkę w środku pola, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.

Początek drugiej połowy należał do gości, których w 62min na ponowne prowadzenie wyprowadził Rosak dobijając strzał Powagi. Trzy minuty później powinno być 3-1 dla Odry, ale uderzenie Collisa minimalnie minęło bramkę gospodarzy. W 78min bliski doprowadzenia do remisu był Wegański, ale jego strzał kapitalnie obronił Sztymelski. Jak się jednak okazało na największe emocje przyszło czekać aż do doliczonego czasu gry. Najpierw w 90+2min Silva powinien rozstrzygnąć mecz na korzyść gości, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem GKSu uderzył tuż obok słupka. Zemściło się to na nich w ostatniej akcji meczu, gdy po sprytnie wykonanym rzucie wolnym Wegański wpakował piłkę do bramki zaskoczonych wodzisławian. Tym samym spotkanie zakończyło się remisem, który nie krzywdzi żadnej ze stron, a najbardziej uradował on Górnika Zabrze, który powoli odrabia straty z nienajlepszej pierwszej części sezonu.  

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!