Odra Wodzisław Śląski – GKS Tychy 6-0 (3-0)

Bramki: Powaga 25, Collis 53, Rosak 31, 77, Perges 34, 90

Żółta kartka: Rosak (O)

Odra Wodzisław: Sztymelski Rozenbajgier, Gul, Wegner, Śliwa, Rolbiecki (C), Silva, Perges, Powaga, Rosak, Collis

GKS Tychy: CPU – Worwąg, Sajkiewicz, Dujka, Domański, Bajorek, Hurko, Piątek, Wiśniewski, Żagiel, Fabich (C)

Rozpoczynające siódmą kolejkę rozgrywek śląskie derby miały bardzo jednostronny przebieg. Od samego początku przewaga Odry nie podlegała dyskusji, a jej efektem były kolejne gole zdobywane w 25min przez Powagę, w 31min przez Rosaka i w 34min przez Pergesa. Tyszanie próbowali co prawda atakować, ale prócz strzału Fabicha nie potrafili poważniej zagrozić bramce debiutującego w ekipie gospodarzy Sztymelskiego.

Również po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. W 53min Collis podwyższył wynik na 4-0, a w 77min
i 90min swoje kolejne bramki dołożyli Rosak i Perges. Goście honorowego gola mogli zdobyć w 67min,
ale strzał Żagla efektownie obronił Sztymelski. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy, którzy potwierdzili dobrą dyspozycję z poprzednich kolejek, tyszanie zaś mają na półmetku rozgrywek naprawdę sporo rzeczy do poprawienia.

GKS Jastrzębie – Widzew Łódź 1-3 (0-2)

Bramki: Bałdyś 79 – Uzdrowski 27, Gałęza 39, 72

Żółta kartka: Antas (GKS)

GKS Jastrzębie: ZemczakStruch, Glessman, Kucharczuk, Głowinkowski, Makarewicz, Bojko, Sz. Kozłowski, Krosowski, Antas, Wegański

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, Zdunek, Polaczyk, Winiarczyk, Mruz, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

Spotkanie zapowiadane jako hit siódmej kolejki ELIGI rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gospodarzy
i już 5min Skalski musiał się mocno nagimnastykować broniąc strzały Bałdysia i Wegańskiego. Grający bardzo mądrze widzewiacy przeczekali napór zawodników GKSu i w 27min zadali pierwszy tego dnia cios, gdy po katastrofalnym błędzie obrony swoją ósmą bramkę w sezonie zdobył Uzdrowski. Minute później jastrzębianie mogli za sprawą Bałdysia zdobyć kontaktowego gola, ale z jego główką bez problemu poradził sobie Skalski. W 35min tym razem dobrze w bramce GKS spisał się jego vis a vis – Zemczak, broniąc uderzenie Więsyka. Był on jednak już bezradny w 39min kiedy to pokonał go Gałęza. Tym samym na przerwę gospodarze schodzili przegrywając 0-2.

Po zmianie stron gospodarze w dalszym ciągu próbowali atakować, ale nie mogli poradzić sobie ze świetnie grającą tego dnia obroną łodzian, którzy na dodatek co chwilę wyprowadzali groźne kontrataki. Po jednym z nich, w 72min swoją drugą bramkę zdobył Gałęza zamykając niejako mecz. W 79min honorowego gola zdobył w końcu Bałdyś, jednak było to wszystko na co tego dnia było stać gospodarzy. Tym samym łodzianie odnieśli zasłużone zwycięstwo zajmując na półmetku rozgrywek drugie miejsce w tabeli. Jastrzębianie zaś mimo dzisiejszej porażki swoje dotychczasowe występy mogą ocenić jak najbardziej pozytywnie.

Zawisza Bydgoszcz – Ruch Chorzów 4-3 (2-2)

Bramki: Lara 31, Nowak 39, Jakubik 77, 90+3  – Kostro 34, Łoboda 45, Petrus 87

Żółte kartki: Nowak, Joudatt (Z)

Zawisza Bydgoszcz: JaszkowskiZdrojewski, Wyrzykowski, Szyszka, Krystyniuk, Falkowski, Ciesielski, Lara, Nowak, Jakubik, Joudatt

Ruch Chorzów: CPU – Błaszczok, Kostro, Benk, Kolasa, M. Petrus, Szumny, D. Pietryga, P. Pituła, Łoboda, M. Surma

Świetnym widowiskiem uraczyli dziś swoich kibiców piłkarze Zawiszy i Ruchu. Ich mecz od samego początku był bardzo otwarty, jako pierwsi w 20min groźnie zaatakowali goście, ale strzał Pituły trafił tylko w słupek bramki Jaszkowskiego. W 31min było już jednak 1-0 dla Zawiszy, gdy Lara wykorzystał błąd Kostro i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Obrońca Ruchu zrehabilitował się zaledwie 4 minuty później, gdy po rzucie rożnym doprowadził do wyrównania ładnym strzałem z woleja. Gospodarze od razu rzucili się do ataku i w 39min ponownie wyszli na prowadzenie za sprawą Nowaka i asysty Lary. Chorzowianie niemal natychmiast, bo już w doliczonym czasie gry po raz kolejny doprowadzili do remisu, gdy błąd obrony Zawiszy wykorzystał Łoboda.

Tuż po zmianie stron świetną interwencją popisał się Jaszkowski efektownie interweniując po rzucie rożnym. W 58min i 65min swoje szanse mieli Petrus i Lara, ale ich strzały okazały się minimalnie niecelnie. W 68min kapitalną okazję na wyprowadzenie Zawiszy na prowadzenie miał Nowak, ale trafił wprost w bramkarza „niebieskich”. Co nie udało się jemu powiodło się w 77min Jakubikowi, który ładnie wykończył kontrę swojego zespołu. Chorzowianie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i w 87min po raz trzeci w tym meczu doprowadzili do remisu za sprawą Petrusa. Końcówka należała jednak do Zawiszy, a konkretnie do Jakubika, który tuż przed końcowym gwizdkiem najpierw trafił w poprzeczkę, potem w bramkarza Ruchu, a na koniec celnie dobił strzał Joudatt’a zapewniając zwycięstwo swojej ekipie. Oba zespoły należy pochwalić za charakter i walkę do końca, a także stworzenie naprawdę mnóstwa sytuacji podbramkowych. Oby jak najwięcej takich spotkań.

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław Esports 1-1 (1-1)

Bramki: Chochoł 11 – Rolnik 4

Żółte kartki: Grela (G)

Górnik Zabrze: CPU – Szypura, Łukosz, Żuber, Adamus, Grela, Nowakowski, Tokarski (C), Chochoł, Jakubowicz, Tomanek

Śląsk Wrocław Esports: CPU – Nowak, Konowalski, Polanowski, Klimas, Bola (C), Rolnik, Bojarowski, Hruszka, Lewandowski, Michalczuk

Drugie hitowe spotkanie 7 kolejki  już w 2min mogło rozpocząć się idealnie dla gospodarzy lecz strzał Tomanka z ostrego kąta minął nieznacznie bramkę Śląska Esports. Wrocławianie odpowiedzieli i to od razu golem dwie minuty później, gdy najsprytniej w zamieszaniu w polu karnym Górnika zachował się Rolnik dobijając strzał Michalczuka. W 6min mógł być już jednak remis, ale Tokarski w dobrej sytuacji trafił wprost w golkipera gości. W 11min zabrzanie ostatecznie dopięli swego, gdy po bardzo ładnej asyście Tomanka Chochoł doprowadził do wyrównania. Na następną groźną akcję przyszło czekać kibicom aż do doliczonego czasu gry pierwszej połowy, ale tym razem zamiast ponownie do bramki Rolnik trafił tylko w bramkarza Śląska Esports.

Druga połowa nie przyniosła już praktycznie żadnych groźnych akcji, o których warto było wspomnieć. Oba zespoły szachowały się wzajemnie, doskonale ustawiając się na boisku i praktycznie nie dopuszczając rywala pod swoją bramkę. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym remisem, który nie krzywdzi żadnej ze stron.  Niemniej  należy szczególnie pochwalić zabrzan, którzy wielokrotnie w rundzie prezentowali się poniżej oczekiwań, a dziś w niczym nie ustępowali liderowi, dla którego była to pierwsza strata punktów w sezonie.

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!