Widzew Łódź – Górnik Zabrze 4-2 (1-1)

Bramki: Więsyk 73, 80, Gałęza 6, Polaczyk 50 – Grela 21, Łukomski  56

Żółte kartki: Gałęza, Mruz

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, Zdunek, Polaczyk, Mruz, Hałat, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

Górnik Zabrze: CPU – Szypura, Łukomski, Łukosz, Mikołajczyk, Grdeń (C), Grela, Tokarski, Chochoł, Gruszka, Tomanek

Sześć bramek, w tym cztery po rzutach rożnych, mnóstwo walki i emocji. Spotkanie zapowiadane jako szlagier kolejki na pewno nie zawiodło kibiców. Łodzianie, niejako już tradycyjnie od początku rzucili się na rywala, czego efektem w 6min był gol Gałęzy po rzucie rożnym. Goście odpowiedzieli w identyczny sposób w 13min,
a drogę do bramki Skalskiego znalazł Grela. Potem spotkanie się wyrównało lecz mimo kilku dobrych sytuacji
z obu stron żaden zespół nie potrafił podwyższyć prowadzenia, tym samym po pierwszych 45 minutach mieliśmy remis 1-1.

Tuż po zmianie stron gospodarzom udało się zdobyć gola po, a jakże, rzucie rożnym i celnej główce Polaczyka. Zabrzanie mogli wyrównać w 51min, ale po strzale z dystansu świetną paradą popisał się Skalski. Był on jednak bezradny cztery minuty później, gdy po kolejnym kornerze pokonał go Łukomski. Podrażnieni widzewiacy natychmiast rzucili się do ataku i w 72min Więsyk po raz kolejny wyprowadził ich na prowadzenie, wykorzystując sytuację sam na sam po dalekim podaniu od obrońców. W 80min ten sam zawodnik dobił zrezygnowanych gości po świetnej asyście Zająca. Tym samym łodzianie odnieśli kolejne zasłużone zwycięstwo, natomiast górnicy muszą jak najszybciej złapać odpowiednią formę bo póki co na pewno nie prezentują się na miarę swojego, sporego przecież, potencjału.

Śląsk Wrocław Esports – Ruch Chorzów 7-2 (4-2)

Bramki: Michalczuk 21, 53, 59, 90+1, Hruszka 1, 23, 28 – Surma 22, 29, D. Petrus 62

Żółte kartki: Konowalski

Śląsk Wrocław Esports: CPU – Nowak, Konowalski, Polanowski, Styczeń, Bola (C), Rolnik, Bojarowski, Hruszka, Kryciński, Michalczuk

Ruch Chorzów: CPU – Blaszczok, Szyszło, Kostro, Kolasa, D. Petrus, D. Paczuła, Szumny, Surma, Pituła,
K. Paczuła

Drugi mecz tej kolejki nieoczekiwanie rozpoczął się od dużych problemów z serwerami. Po chwilowym zamieszaniu, w którym padła bramka dla Śląska Organizator wraz Kapitanami podjęli decyzję o powtórzeniu meczu od wyniku 1:0 dla WKSu. Gol został zaliczony Hruszce. Później w odstępie zaledwie 10 minut zgromadzeni kibice byli świadkami gradu goli, które dla swoich drużyn zdobywali kolejno Michalczuk, Surma, dwa razy Hruszka i ponownie Surma. W rezultacie do przerwy na tablicy wyników widniał wynik 4-2 dla Śląska Esports.

Drugie 45 minut mocnym mógł rozpocząć Ruch, ale w 51min Surma w dobrej sytuacji nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy i szansa na złapanie jeszcze większego kontaktu przepadła. Jak to zwykle bywa zemściło się to na „niebieskich” niemal błyskawicznie, gdy w 53min i 59min Michalczuk dołożył kolejne dwa trafienia do swojego konta. W 63min chorzowianom udało się zdobyć kolejnego gola po uderzeniu Surmy,
ale było to wszystko na to tego wieczora była ich stać. Już w doliczonym czasie gry wynik na 7-3 dla gospodarzy ustalił najlepszy na boisku Michalczuk. Warto również pochwalić zdobywcę klasycznego hattricka Kamila Hruszkę, którego nie powinno zabraknąć w 11 kolejki. Goście zaś po raz kolejny pokazali momentami ciekawą i przyjemną do oglądania grę, niestety nie wystarczyło to dziś na świetnie dysponowanych zawodników Śląska Esports.

GKS Tychy – GKS Jastrzębie 0-4 (0-3)

Bramki: Krosowski 2, Bałdyś 24, Wegański 30, 55

Żółte kartki: Hejak

GKS Tychy: TworzewskiPacholski, Worwąg, Dujka, Domański, Hejak, Hurko, Piątek, Wiśniewski, Trejster, Fabich (C)

GKS Jastrzębie: ZemczakStruch, Bojko, Glessman, Paterak (C), Makarewicz, Kozłowski, Krosowski, Rydel, Bałdyś, Wegański

Śląskie derby dwóch GKSów lepiej rozpoczęli goście z Jastrzębia, którzy już w 2min wyszlina prowadzenie
za sprawą Krosowskiego. Tyszanie po raz pierwszy groźniej zaatakowali w 20min,ale strzał Fabicha
w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońców. Cztery minuty później błąd obrony gospodarzy wykorzystał Bałdyś zdobywając drugiego gola dla swojego zespołu, a  30min goście prowadzili już 3-0
po kolejnej ligowej bramce Wegańskiego. Dopiero w doliczonym czasie gry tyszanom udało się przeprowadzić jakiś groźniejszy atak, ale z uderzeniem Fabicha świetnie poradził sobie debiutujący w barwach Jastrzębia Zemczak. Chwilę później udaną interwencją popisał się także powracający do bramki gospodarzy Tworzewski, który zatrzymał strzał Rydla.

W 55min było już w zasadzie po meczu, gdy kuriozalne zachowanie w obronie gości po raz kolejny tego dnia wykorzystał Wegański. Honorowego gola w 64min mógł zdobyć Trejster, ale jego strzałz 16 metrów Zemczak zdołał przerzucić nad poprzeczką. Ostatecznie derby zakończyły się zasłużonym zwycięstwem gości mających prawdziwych liderów w osobach Bałdysia i Wegańskiego. Tyszanomzaś po raz kolejny przyszło przełknąć gorzką pigułkę. Być może jak najszybsze zdobycie pierwszych punktów w sezonie skierowałoby zespół
na właściwe tory, czy tak będzie, przekonamy się w następnych kolejkach.

Zawisza Bydgoszcz – Odra Wodzisław 1-1 (1-1)

Bramki: Joudatt 2 – Powaga 22

Żółte kartki: Kozłowski

Czerwona kartka: Kozłowski (za drugą żółtą)

Zawisza Bydgoszcz: Jaszkowski Zdrojewski, Szyszka, Polasik, Wierzbicki, Kozłowski, Ciesielski (C), Majkowski, Lewicki, Joudatt, Jakubik

Odra Wodzisław: CPU – Gul, Dębowski, Wegner, Śliwa, Rolbiecki (c), Silva, Collis, Perges, Rosak, Powaga

Gospodarze po wysokiej porażce w ubiegłej kolejce ze Śląskiem Esports mecz z Odrą rozpoczęli z wielkim animuszem i już 2min objęli prowadzenie po celnym strzale Joudatt’a po rzucie rożnym.Po tym golu bydgoszczanie przejęli inicjatywę na boisku, próbowali konstruować kolejne ataki, ale w 22min nadziali się
na kontrę Odry zakończoną przez jej najlepszego strzelca Powagę, po ładnej asyście Collisa. W 29min Zawisza ponownie mógł prowadzić, ale strzał Lewickiego z rzutu wolnego obronił bramkarz gości. Wodzisławianie
w tej części gry prezentowali się bardzo solidnie, jednak nie miało to przełożenia na stwarzane sytuacje
(nie licząc strzału Collisa w doliczonym czasie gry) i tym samym do przerwy mieliśmy bramkowy remis.

Druga połowa od samego początku była bardzo wyrównana. Oba zespoły postawiły na solidną defensywę
i walkę w środku pola przez co na pierwszą groźniejszą sytuację trzeba było czekać do 72min, ale strzał Lewickiego trafił tylko w poprzeczkę bramki gości. Ostatecznie mecz zakończył się remisem, który nie krzywdzi żadnej ze stron. Odra po raz kolejny potwierdziła dobrą formę,zaś Zawisza przerwał serię porażek pokazując długimi fragmentami naprawdę solidną i poukładaną grę co stanowi dobry prognostyk przed kolejnymi meczami E-LIGI.

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!