GKS Jastrzębie – Ruch Chorzów 2-1 (0-1)

Bramki: Wegański 60, 74 – K. Paczuła 12

Żółte kartki: Makarewicz, Struch – M. Petrus, D. Petrus

GKS Jastrzębie: CPU – Struch, Bojko, Glessman, Paterak (C), Makarewicz, Kozłowski, Krosowski, Antas, Bałdyś, Wegański

Ruch Chorzów: CPU – Blaszczok, Szyszło, Kostro, Kolasa, D. Petrus, D. Paczuła, M. Petrus (C), Łoboda, Pituła,
K. Paczuła

Pierwszy mecz drugiej kolejki rozpoczął się od mocnego uderzenia gości, którzy już w 12min wyszli na prowadzenie, gdy po podaniu Łobody K. Paczuła wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem GKSu. W odpowiedzi po akcji Bałdysia Antas uderzył wprost w golkipera Ruchu. Chorzowianie dzięki zagęszczeniu środka pola przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku, czego wyrazem były kolejne okazje do podwyższenia wyniku. Szczególne pretensje do siebie może mieć Łoboda, gdyż za pierwszym razem jego strzał świetnie obronił bramkarz jastrzębian, a za drugim napastnik gości pomylił się dosłownie o kilka centymetrów.

Po zmianie stron błyskawicznie do wyrównania mógł doprowadzić Wegański, ale okazał się gorszy w sytuacji sam na sam. W odpowiedzi w 56min golkiper GKSu poradził sobie z kolejnym uderzeniem Łobody. W 60min gospodarze w końcu dopięli swego, gdy po akcji Antossa Wegański zrehabilitował się za wcześniejszą zmarnowaną sytuację i strzałem głową doprowadził do remisu. W 70min mogliśmy oglądać kopie tej bramki, tym razem w wykonaniu zespołu Ruchu, ale główkujący Pituła trafił wprost w bramkarza gospodarzy. W 74min padł decydujący gol tego spotkania, gdy Wegański tym razem zachował zimną krew w polu karnym, łatwo minął golkipera „niebieskich” i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Mimo agresywnej gry z obu stron, czego wynikiem były otrzymane żółte kartki wynik nie uległ już zmianie i to gospodarze mogli się cieszyć z pierwszych trzech punktów w tym sezonie.    

Górnik Zabrze – Odra Wodzisław 2-3 (1-0)

Bramki: Chochoł 14, Tokarski 70 (k) – Lay 71, Powaga 62, 70

Górnik Zabrze: CPU – Szypura, Łukomski, Łukosz, Mikołajczyk, Grdeń (C), Kubera, Tokarski, Chochoł, Jakubowicz, Tomanek

Odra Wodzisław: CPU – Rozenbajgier, Gul, Wegner, Śliwa (C), Rolbiecki, Silva, Lay, Collis, Perges, Powaga

Derbowe spotkanie między Górnikiem i Odrą rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gospodarzy, którzy już w 14min objęli prowadzenie, gdy celną dobitką po strzale Jakubowicza popisał się Chochoł. W odpowiedzi w 22min główkował z 10 metrów Lay, ale za słabo by pokonać zabrzańskiego golkipera. W 30min odrobiny szczęścia zabrakło Tomankowi, którego strzał o milimetry minął bramkę Odry. Gospodarze byli w tej części gry stroną dominującą, nie pozwalając wodzisławianom praktycznie na nic. W rezultacie pierwsza połowa zakończyła się ich zasłużonym prowadzeniem.

Od początku drugich 45 minut ostro do roboty zabrali się goście i już w 50min doprowadzili do wyrównania po strzale Powagi. W 62min chyba wszystkim oglądającym opadły szczęki na widok gola, którego po katastrofalnym zachowaniu obrony Górnika zdobył ponownie Powaga. Podrażnieni utratą bramki górnicy rzucili się do ataku i w 70min wywalczyli rzut karny, którego bezbłędnym egzekutorem okazał się Tokarski. Wyrównujący gol chyba jednak aż za bardzo ich rozluźnił, gdyż zaledwie 60 sekund później to goście ponownie prowadzili już jedną bramką po celnym strzale Lay’az 10 metrów. W 78min do kolejnego remisu mógł doprowadzić Chochoł, ale jego uderzenie z najwyższym trudem obronił golkiper Odry. Pomni tej sytuacji wodzisławianie już do końca spotkania mądrze się bronili, oddalając niebezpieczeństwo od swojej bramki i tym samym odnosząc chyba nieoczekiwane, ale jednak zasłużone zwycięstwo.

Śląsk Wrocław Esports – Zawisza Bydgoszcz 6-1 (3-1)

Bramki: Lewandowski 2, Grubiak 44, Michalczuk 80, Hruszka 30, 72, 75 – Lewicki 7

Śląsk Wrocław Esports: CPU – Nowak, Konowalski, Polanowski, Klimas, Bola (C), Rolnik, Grubiak, Hruszka, Lewandowski, Michalczuk

Zawisza Bydgoszcz: Jaszkowski Wyrzykowski, Szyszka, Polasik, Wierzbicki, Falkowski, Ciesielski (C), Nowak, Lewicki, Joudatt, Jakubik

Wrocławianie, typowani przed meczem na faworyta tego pojedynku pierwszy skuteczny atak przeprowadzili już w 2min, a celnym strzałem po podaniu Michalczuka zakończył go Lewandowski. Nie załamało to jednak gości i już minutę później mógł być remis, ale bramkarz Śląska Esports świetnie poradził sobie ze strzałem Ciesielskiego. Nie miał on już nic do powiedzenia w 7min, gdy po ładnej kontrze pokonał go Lewicki. Bydgoszczanie w dalszym ciągu grali odważnie, prezentując dodatkowa ładną dla oka grę i w 16min mogli wyjść na prowadzenie, ale piłka po strzale Joudatt’a o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Niewykorzystane sytuacje lubią się jednak mścić, o czym goście przekonali się w 30min, gdy po rzucie wolnym nie upilnowali  w polu karnym Hruszki i to Śląsk mógł cieszyć się z kolejnego gola. Nie złamało to jednak zawodników Zawiszy, którzy w 38min przeprowadzili przepiękną, koronkową akcję, zakończoną przez Jakubika niestety tylko strzałem w poprzeczkę. Zemściło się to na nich niemal błyskawicznie, gdy w 44min w zamieszaniu pod bramką gości najprzytomniej zachował się Grubiak i tym samym pierwsza połowa spotkania zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 3-1.

Po zmianie stron na pierwszy groźniejszy strzał kibice musieli czekać do 60min, ale z uderzeniem Nowaka poradził sobie golkiper Śląska Esports. Bydgoszczanie w dalszym ciągu próbowali złapać kontakt z rywalem, ale w 72min nadziali się na kontrę, którą wzorowo wykończył Hruszka. Od tej pory zrezygnowani gości byli już tylko tłem dla atakujących raz po raz wrocławian, czego wynikiem były kolejne gole zdobyte przez Hruszkę i Michalczuka. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy 6-1, choć Zawisza długimi fragmentami pokazywał naprawdę dobrą grę co może skutkować jakąś zdobyczą punktową w nadchodzących kolejkach.  

Widzew Łódź – GKS Tychy 7-1 (5-1)

Bramki: gol samobójczy, Więsyk 53, Uzdrowski 4, 8, 27, 40, 61 – Fabich 15

Żółte kartki: Jakubowski – Hurko, Hejak

Widzew Łódź: Skalski Grzelak, B. Uzdrowski, Polaczyk, Mruz, Hałat, Jakubowski, Zając (C), Więsyk, Gałęza, M. Uzdrowski

GKS Tychy: CPU – Sajkiewicz, Mitura, Dujka, Domański, Hejak, Hurko, Piątek, Wiśniewski, Trejster, Fabich (C)

Michał Uzdrowski show. Tak najkrócej można podsumować mecz kończący 2 kolejkę E-LIGI. Napastnik Widzewa powtórzył wyczyn Roberta Lewandowskiego i również zdobył pięć bramek, choć potrzebował na to trochę więcej czasu niż kapitan reprezentacji Polski. Trafienie zaliczył również Łukasz Więsyk, mieliśmy również samobója w wykonaniu obrońcy GKSu. Gdy w 15mindo wyrównania doprowadził Fabich wydawało się, że goście mogą nawiązać walkę z faworyzowanymi widzewiakami, nic takiego jednak nie miało miejsca, głównie dzięki fantastycznie dysponowanemu Uzdrowskiemu. Jeżeli podtrzyma on (jak również cały jego zespół) taką formę w kolejnych meczach to rywale Widzewa będą mieć olbrzymi problem z ugraniem czegokolwiek. Pierwszy boleśnie przekonał się o tym właśnie tyski GKS. A już w czwartek mecz z Górnikiem Zabrze. Będzie się działo.

Zostaw komentarz

Masz pytania? Napisz!